wtorek, 17 listopada 2009

pierwsze dni zmarnowane, czy będą kolejne?

Do następnych wyborów już tylko 51 tygodni, ale jak widać nie martwi to nowej Pani Burmistrz. Może wystarczy jej tylko rok rządzenia, by móc potem wrócić na ciepła posadkę w Agencji.

Decyzji kadrowych żadnych nie udało się podjąć, może jeszcze się wdraża i będzie czekała czy leniuszki-urzędnicy jej jednak coś zrobią. A jak nie zrobią to co?  Polecą w gorączce przedwyborczej w następnym roku? Jak tak bardzo się martwiła o tą kasę wydawaną na telefony, to może niech spojrzy ile co miesiąc na pensje marnuje. Niech zobaczy ile Urząd wydaje za sprawdzanie, co nowego w gazetach, internecie i u znajomych przez osoby, którym ileś lat już dobrze się w gniazdku siedzi i wyfruwać zamiaru nie mają, bo prawdziwy świat mógłby ich umiejętności i zapał do pracy zweryfikować „kuroniówką” i to też tylko na kilka miesięcy.

Albo zobaczymy jakieś konkrety, albo rację niestety będą mieli dotychczasowi włodarze, że jedyna alternatywą, którą chcieli wprowadzić ludzie ze stowarzyszenia Razem to hasło „Teraz k…. My!”

Tak można myśleć jak się jest bogatym, ale dużo u nas raczej takich osób poza właśnie nimi to nie ma.

Czy znowu jesteśmy zmuszeni patrzeć na szopkę podobną do tej, co w Sejmie? Jedni skarżą na drugich i tak na około, czy istnieje szansa, że zerwane zostaną łańcuchy przeszłości i nowa władza w Urzędzie ze swoimi po żal się radnymi zacznie przedkładać projekty zmian.

Warto jest wiedzieć, na co gmina wyda pieniądze wyda. Niech Urząd nie wstydzi się powiedzieć, które ulice będą miały w końcu gaz czy dobry asfalt.

A propos czy nie było zapowiadane utworzenie jednostki od pomocy unijnej? Tydzień minął i tylko echo pomysłu pozostało.

Kilka kilometrów i jest już lubelskie województwo, tam wg Unii jest już Polska Wschodnia i tam będzie się teraz złotówek lało jak po dobrym deszczu, jak u nas nie będzie się nic zmieniać to zaraz Jarczew nas przegoni.

Zadawane pytania pozostają bez odpowiedzi, pytanie tylko jak długo ludzie to jeszcze w naszej gminie wytrzymają?
Skansen emerytów zbliża się do nas jednak milowymi krokami.

niedziela, 15 listopada 2009

mniej leniuchów

Mimo wszystko z ankietą się udało, wynik nie ma nic wspólnego z prawdziwa statystyką, ale zawsze to jednak budujące, że liczba ludzi, którzy chcieliby wziąć sprawy w swoje ręce (13) jest większa od leniuchów (11).

Jak inaczej nazwać osoby, które zawsze liczą na innych, a w tym wypadku na polityków.
Nie trzeba by wszyscy zakładali firmy i rzucali dotychczasowe prace, ale nie wierzę, że nie da się nic dać od siebie by poprawiło się wszystkim.

Gdzie minęły czasy, że nauczycielowi chciało się poprowadzić jakieś kółko zainteresowań po lekcjach, przecież budynek szkoły i tak stoi, stoły nie zużyją się bardziej jak posiedzicie tam jeszcze z godzinkę. Tylko nie trzeba non-stop patrzeć na zegarek, czy już przypadkiem nie minęło te 18 godzin pracy tygodniowo.

Może dałoby radę jakieś hobby z dzieciakami rozwijać, może i nawet p.o. dyrektor by się zgodził by salę wykorzystać.

Pomysłów mnóstwo mam nadzieję siedzi w Waszych głowach, proponuje by je publicznie ogłosić, a to komentarz do tego artykułu napisać, a to maila posłać.

Zróbmy to dla siebie i do końca roku w życie wprowadźmy nasze pomysły by nie błąkały się po szufladach, może wtedy i leniuszki się przełamią i zrobią to z nami. Lepiej może tak jednoczyć zwaśnione strony niż wypisywać po forach historię życia nielubianych oponentów.

Dajmy sobie szanse by następny rok nie wyglądał jak jesienna szaruga.

Na koniec zapraszam do nowej sondy…

wtorek, 10 listopada 2009

Kwiaty, wywiady, wizyty w zakladach pracy

Władza rządzi najlepiej, jeśli dokładnie patrzy się jej na ręce, jeśli czuje oddech krytyki to wtedy rozumie, że każde słowo i czyn jest na cenzurowanym. Bo ona jest dla nas, a nie na odwrót.

Niech, więc Władza poczuje, że nawet niewinny krótki wywiad dla Radia Podlasie to także czas, kiedy powinna pamiętać, po co została wybrana.

Zdaniem Pani Burmistrz ekipa w ratuszu to doświadczona grupa ludzi, której nie warto zwalniać. Szkoda tylko, że w kolejnym zdaniu dowiadujemy się, że kryterium pozostania w pracy, przez autorów rysów historycznych w miejsce planu odnowy miasta i grupy ostatni ustawowy gwizdek na wydanie jakiekolwiek zaświadczenia, będzie to czy to tym osobom praca z nową Burmistrz będzie odpowiadać.

To chore jest, w miejsce umizgiwania mają być Zmiany. To kompetencje i ciężka praca ma decydować czy ktoś może pracować dalej, a nie zasiedzenie i klej na krzesłach.

Czemu Pani M. boi się to powiedzieć wprost? Już przecież po wyborach, słupki nie muszą już rosnąć.

Proszę dać w końcu jasny sygnał, że się Pani nowych zadań nie obawia. Słodko to ma być na imieninach, tutaj jest Gabon do prześcignięcia!

Duży znak zapytania

 Nowe idzie dużymi krokami, zgrabnie minęło dzień wyborów, teraz już tylko rok wywiązywania się z obietnic i karuzela zacznie się od nowa.

Czy dalej będzie skansen ziemi mazowieckiej czy miasto przyszłości?

Zobaczymy, co razem będą potrafili dokonać Nowi. Tyle było mówione o godzeniu się zwaśnionych stron, że może coś z tego wyjdzie o ile wszyscy, co korzystali na poprzednim rozdaniu będą nadal chcieli coś robić. Może będą na tyle dojrzali, że obstrukcja i nieróbstwo to nie będzie jedyne narzędzie w walce o powrót „Kazimierza” Leonarda od zamiany bruku w asfalt.

Mam nadzieje, że nowa Pani Burmistrz stanie na wysokości zadania i skończy z układzikami, także w swoich szeregach (wazelina aż cieknie…), że zacznie coś robić i Urząd przestanie olewać mieszkańców, że sprawy będą załatwiane szybko, a nie na ostatni gwizdek, że urzędnicy będą kompetentni a nie tylko pięknie ubrani, że zamiast wojny o sprzedaż alkoholu będzie wojna o duszę regionu.

Oby udało się pokazać Wam jakieś konkrety takie, co kiedy i dlaczego. Nietrudno przecież przygotować zadania na rok i sumiennie się z nich wykazywać. Niech to Was nie przerośnie! Uwierzcie, że lepiej to zrobić niż babrać się w papierach i przez cały rok pokazywać, co źle robili poprzednicy, to potrafi każdy mały piesek, co nauczył się w gazetce ujadać.

Pytanie otwarte tylko, czy dać kredyt zaufania i sprawdzać,co zostało zrobione dopiero po jakimś czasie, bo przecież władzę trzeba przejąć, czy od razu oczekiwać efektów? Jeżeli mamy dogonić inne gminy i nie dać pola do śmiechu Bedokom to światło w tą zimę długo nie powinno gasnąć w urzędzie, to wyników trzeba oczekiwać od samego początku i pilnować czy nowe nie przypomina starego.

Jednym zdaniem niech nowa władza jak najszybciej pokaże nam, co naprawdę ma zamiar zrobić, ulotki były fajne na wybory.

Teraz w końcu chcemy widzieć ciężką pracę i różnice pomiędzy polityką gminą z Sali sądowej a z ulic naszej gminy.

piątek, 6 listopada 2009

(nie)znaczace inwestycje



No nic piękniejszego niż słyszeć, czego to ludzie nie zrobili dla innych, potrzeba pokazania się na firmamencie tzw. elity to jest to. Pytanie tylko czy niecałe 300 złotych to już przynależność do elity darczyńców czy tani chwyt marketingowy. Niech sobie radny sam ustali...


Krótki program to i krótko będzie.


Kwintesencją programu Pani Mirosławy jest główny postulat zmniejszenia pensji dla burmistrza i jego urzędniczej świty. Reszta, no cóż jako rasowy polityk, co już któryś raz startuje wie doskonale, że można obiecać wszystko papier jest cierpliwy.


Jeśli ktoś potrafi pokazać różnice pomiędzy bełkotem b. Zastępcy Burmistrza, a Panią Opozycja to zapraszam, choć wątpię w długość listy.


Także w tym programie mamy festiwal pomysłów i żadnych konkretów. Szukać będzie Kandydatka oszczędności i wysyłać wnioski o fundusze z unii. Zapytać warto tylko, kiedy, bo żeby się nie okazało, że jak się już dowie nowa Pani,  być może od niedzieli, Burmistrz to się rok kadencji zakończy (ups!).


Jak widać 3 lata w opozycji to za mało by się dokładnie przygotować.


Nie mówiąc już, że jeszcze wybory się nie odbyły, a już mamy pierwsze usprawiedliwienia, że pewnie odnowienie rynku to się nie uda, że basen to drugi plan.


Ale może to jest metoda wzorowana na poprzednim włodarzu, warto dużo obiecywać, a nic nie robić tylko dobre wymówki przygotowywać (opozycja, wredni ludzie, itp.). Czy każdy polityk to musi być baletnica, żeby publicznie opowiadać o cenie kopiowania dokumentów w urzędzie? Czy to właśnie jest powód, że od lat opozycja podnosi ręce, nie wiedząc, na co głosuje?


A może trzeba sobie powiedzieć jasno, Pani Mirosława chce zbudować skansen dla emerytów, którym niedługo pewnie i ona zostanie, a młodym potrafi pokazać tylko jeden kierunek, jak najdalej od Żelechowa.


Odniosę się do sondy z tej strony, może faktycznie czas powiedzieć tzw. elitom z jeden j i drugiej strony wyraźne NIE i samemu na ściernisku stawiać bank.

czwartek, 5 listopada 2009

Niby program Andrzeja Szubielskiego

Naprawdę piękny ten plakat, łabędzie w tle, zdjęcie chyba zrobione jakoś nieostatnio, tak patrząc na aurę, ale pocztówka musi być ładna więc można przymknąć oko.



Programu jakoś nigdzie nie opublikował Pan kandydat, przed debatą po prostu stchórzył, więc nie pozostaje nic innego jak osławione 23 strony, podzielić na części i analizować jako domniemany program.

Mam nadzieję, tylko że nerwów mi starczy, bo w normalnej firmie to kierownik komórki robiącej takie plany już dawno awansował by poza firmę, gdzie Zarząd firmy umożliwiłby mu rozwój jego kariery z korzyścią dla dotychczasowego pracodawcy.


Szkoda, że ktoś kto jest podobno wiarygodny i skuteczny wstydzi się publicznie napisać lub powiedzieć co zamierza zrobić jak wybrany na burmistrza zostanie, ale cóż może skrytość i nieśmiałość to cechy, którymi na plakacie się po prostu nie chwalił.


Do sedna!


Opisywać opisu miasta i jego inwentaryzacji nie robię, bo wyjdzie jak początek tego zdania, masło maślane...


Zobaczmy dalej, Referat ds. inwestycji i promocji chwali się nam, że zajrzał do książek z zarządzania i piękną tabelkę tzw. SWOT (co jest skrótem od angielskich słów opisujących Silne i Słabe strony wraz z Szansami i Zagrożeniami) zrobił .


Tabelkę łatwo skopiować, pytanie co z treścią.


Szukam połączenia pomiędzy tabelką z Szansami, a listą zadań inwestycyjnych i aktywizujących ale na próżno, może Państwo z Referatu przez dwa lata nie mieli czasu na doczytanie dalszych stron książki, gorąco polecam dalsze rozdziały, zakończenia nie opowiem, ale uważajcie na szefa kuchni i jego słabostki....

Licząc tylko dziedzinę społeczną ratusz znalazł 23 obszary godne opisania, ale zadań do realizacji na 7 lat jest aż 11, czy ja dobrze rozumiem, że do 2016 wozy strażackie nie będą wymagały inwestycji, że zabezpieczenie przeciwpożarowe w budynkach nie będzie wymagało modernizacji, może jakoś uda się utrzymać silną stronę miasta, tylko jak to wytłumaczyć potencjalnemu inwestorowi, który by jakąś fabrykę mógł zbudować, że o szybkości ugaszenia pożaru będzie decydowała w XXI wieku szybkość wybierania numeru telefonicznego do Straży, podczas gdy większość straży w kraju inwestuje w automatyczne środki powiadamiania, co i składki ubezpieczeń zmniejsza, ale może Ratusz nie musi nic robić by miasto było bardziej atrakcyjne dla przedsiębiorców, pewnie wystarczy w 2012 ulice oznakować.


Jeśli by szukać jakie inwestycje lub działania burmistrz chce zrobić by jak sam pisze słabe strony w postaci małej ilości zakładów pracy czy niskie dochody gminy poprawić lub co gorsza spróbować zlikwidować dzikie wysypiska śmieci, to marne szanse.


Chociaż ja wiem, że budowa budynku urzędu miasta to fajna sprawa i śmieci będzie gdzie przynosić do wywózki, to jednak wątpię, że takie samo zdanie będzie miał Pan Skuteczny.


Zresztą co z planu na 2009 się udało ??? Czemu prawie wszystkie zadania kończą się po 2010 ??


Czemu nie ma pokazanych planów na 2010, chociaż jest już listopad??


Opozycja napisałaby, że ludzie chodzili na sale sądowe za burmistrzem Leonardem, ale ja osobiście wolę mniej kosmiczne wytłumaczenie. Robić się w urzędzie nie chce, albo nie umie.


Lepiej chodzić po sesjach Rady i zapraszać na śluby niż rozwijać ośrodek kultury, ja nie mówię że wesela nie są kulturalne, ale czy to na pewno zasługa p.o. dyrektora.


Lepiej wyłączanie prądu proponować, bo drogo jest i ludziom nie zakładać oświetlenia, bo słup nie jest gminny.


Lepiej dwa lata pisać, że coś się zrobi, ale nic dokładnie nie pokazać, tak żeby na wszelki wypadek nie móc być rozliczonym.


Tak Skutecznym można być dalej, tylko czy na pewno to się nam opłaca ???






wtorek, 3 listopada 2009

Start

W przededniu wyborów nasuwa się jedno spostrzeżenie co do naszej samorządności, są dwa pisma, są rożne fora, gdzie ludzie piszą zgodnie z wykładnią dwóch obozów politycznych, są dwa obozy, ale czy jest ktokolwiek kto patrzy na sprawy okiem niezaangażowanym w historię sporów.

No pewnie że jest tylko nie ma siły pisać, mówić, by przebić się w szumie robionym przez tzw. gminnych polityków.

Chciałbym w tym miejscu zacząć takie właśnie spojrzenie, odseparowane do kłótni i nie baczące jakie niewygodne wnioski piszę o obu stronach na raz, jeśli takie są fakty.

Mam nadzieję że jest więcej takich osób w naszej gminie i mieście i po jakimś czasie dołączycie tutaj wraz ze swoimi wypowiedziami.